Tagged with facebook

PLUSY WSTAWANIA O 15.00

PLUSY WSTAWANIA O 15.00

Dziś koło trzeciej, ale tej trzeciej w nocy, gdy wytarłam już zalegający od tygodni na półkach kurz, podczas gdy Damian uczył się jak używać lassa w Photoshopie, zaczęliśmy czytać blogi z tej kilkutysięcznej grupy „BLOGERZY”. Najpierw trafiliśmy na typkę, która prowadzi bloga z poradnikami jak prowadzić bloga… Nie wiem jak ona to robi, ale chciałabym … Czytaj dalej

Oczekiwania vs rzeczywistość part 1

Oczekiwania vs rzeczywistość part 1

Jest w życiu niezmierzona ilość rzeczy, którymi jaramy się jakby nie było jutra,  a gdy dochodzą do skutku okazują się książkową definicją fiaska, jak buty Orlando Blooma w „Elisabethtown”. I o ile niektórych sytuacji da się unikać tak niektóre są po prostu z góry skazane na rychłą katastrofę. Dziś będzie jak u tych znanych YouTuberów, … Czytaj dalej

5 typów ludzi na FilmWebie

5 typów ludzi na FilmWebie

Odkąd mam wolne od pracy w paradokumentach, nadrabiam piętrzące się  od pół roku zaległości kinematograficzne i znów czynnie korzystam z tego monopolistycznego portalu zwanego FilmWeb. Generalnie odkąd zdarzyło mi się poznać jedną typkę, która chwaliła się byciem jakimś użytkownikiem premium tej strony, wiem że cała ta otoczka „profesjonalizmu” i „wiedzy” to jakaś pierdolona maskarada. Oni … Czytaj dalej

Ale o co chodzi ?

Ale o co chodzi ?

Dziś trochę bardziej poważnie, a w sumie bardziej z refleksją, czego dawno nie robiłam, ale w sumie czasem trzeba. Mniej więcej rok temu zadzwoniła do mnie podjarana Potoczna, z tekstem: „Musimy się jak najszybciej spotkać, wymyśliłam coś genialnego”. I sam fakt, że Agnieszkę jara coś poza lego i jarmarkiem bożonarodzeniowym zwiastowało naprawdę niesamowite rzeczy. Jak … Czytaj dalej

Oscar spodziewany

Oscar spodziewany

Jest chwila po 7.00,  a ja wciąż w głowie mam słowa DiCaprio, który nareszcie po 5 bezowocnych nominacjach odbierając statuetkę, opowiada o trudach kręcenia „Zjawy” w czasach, gdy tak ciężko znaleźć śnieg. I teraz patrzę za okno i myślę sobie: Amerykanie tak samo nieudolnie szukają śniegu, jak nagradzają trafione role. I może powinnam poczekać z … Czytaj dalej

Gdy prawie miałam mopsa

Gdy prawie miałam mopsa

Już od wielu lat marzy mi się pies. Ale nie zwykły pies. Śnię o mopsie. Uprzedzę od razu falę hejterstwa, bo to nie chodzi o to, że z takim uroczym gościem warto się pokazać na mieście, ja kocham je od wielu lat. Problem polega na tym, że taki mops to jednak kilku tysięczna inwestycja, na … Czytaj dalej

Coli też nie czuję

Coli też nie czuję

Od kilku tygodni nie jestem zbyt pro imprezowa, nie do końca potrafię określić przyczynę tego zjawiska,  to chyba starość nas dopada, bo to już nie te czasy, gdy po całonocnej popijawie szło się na 9.00  na włoski do Pani Żanety. Teraz jesteśmy coraz bardziej podobni do tych warszawskich słoików, co to piją tylko w weekend, oczywiście … Czytaj dalej

25 rzeczy przed 25 rokiem życia cz.2

25 rzeczy przed 25 rokiem życia cz.2

Dwadzieścia pięć lat – tyle dokładnie wynosi termin ważności młodości na pełnych obrotach. Tyle właśnie otrzymasz jeśli od bieżącego roku odejmiesz mój rok urodzenia. Ten tekst miałam napisać już dawno, lecz za bardzo skupiona byłam na tym milionie rzeczy, które musze zrobić przed skończeniem studiów. Jestem jedną z tych osób, które lubi listy „TO DO”. … Czytaj dalej

That’s the secret she’ll never tell

That’s the secret she’ll never tell

Kiedy byłam mała niedziele zawsze kojarzyły mi się z Emanuela. Trzeba było wstać rano i iść do kościółka, a potem wracało się do domu na śniadanie, czyli popisowy numer dziadka Rycha – jajecznica albo twarożek. Te niedziele kojarzyły mi się też z Krystyną Czubówną i tragicznymi historiami gazeli, które w każdym odcinku próbowały przejść na … Czytaj dalej

Time for friendship

Time for friendship

Zawsze miałam trochę patologiczne podejście do przyjaźni, trochę w myśl zasady wszystko albo nic. I teraz napiszę coś, czego pisać nie powinnam, bo trochę wydam na siebie wyrok, chociaż wierzę szczerze, że tę cechę mam już zarchiwizowaną w folderze „taka byłam”. W związku z tym patetycznym all or nothing prawie wszystkie moje przyjaźnie się kończyły, … Czytaj dalej