Oczekiwania vs rzeczywistość part 1

oczJest w życiu niezmierzona ilość rzeczy, którymi jaramy się jakby nie było jutra,  a gdy dochodzą do skutku okazują się książkową definicją fiaska, jak buty Orlando Blooma w „Elisabethtown”. I o ile niektórych sytuacji da się unikać tak niektóre są po prostu z góry skazane na rychłą katastrofę. Dziś będzie jak u tych znanych YouTuberów, co to są królami internetów.

 

  1. Mieszanie towarzystw

OCZEKIWANIA

To zazwyczaj rozgrywa się na pierwszym roku studiów, gdy postanawiasz wyprawić zajebistą imprezę urodzinową, o której wiesz na pewno, że będzie się mówiło w kategorii LEGENDARNEJ. Robisz wydarzenie i myślisz sobie, że zajebiście jara cię fakt, iż twoi nowi przesympatyczni znajomi ze studiów pokochają twoich przyjaciół z rodzinnego miasta. Twojego przyjaciela ze szkolnej ławki, z którym na geografii bawiłaś się w sklep mięsny. Twoją najlepszą na świecie przyjaciółkę, która chciała zostać aktorką, ale w zamian została twarzą AGH i przy okazji szczerze wierzy, że jest spokrewniona z Voldermortem. Twojego pyskatego kumpla z pierwszej chujowej pracy po maturze, z którym najlepiej obrabiało się dupę otyłej kierowniczce. Myślisz sobie, że skoro lubisz ich wszystkich to oni od razu pokochają siebie nawzajem, bo to przecież logiczne.

RZECZYWISTOŚĆ

Jest godzina 22.00 wszyscy są już na miejscu od dobrej godziny, a ty masz już dość miotania od grupy do grupy i sprawiania żeby wszyscy się dobrze bawili.  Nie masz czasu pić wódy i świętować swoich jeszcze nastych urodzin, bo przecież w głowie na szybko przetrzepujesz archiwum tematów, które mogłyby tych ludzi połączyć. Godzinę później zaczynasz pozbywać się ostatnich złudzeń, że twój plan może jeszcze zakończyć się powodzeniem, więc pijesz. Pijesz za te wszystkie niespełnione kontakty towarzyskie, które miały się dziś rozpocząć, pijesz za te stracone na zadowalaniu wszystkich godziny. A na drugi dzień budzi cię kurewski kac i pierwszy bolesny wrzód żołądka, bo zajebiście zabolała cię ta porażka.

  1. Koncert ulubionego artysty

OCZEKIWANIA

Przypadkiem w internecie trafiasz na wydarzenie koncertowe, więc od razu w głowie kalkulujesz i wiesz, że nie ma pieniędzy, których byś nie zapłacił żeby zobaczyć go na żywo. Kupujesz bilet i masz przeświadczenie, że on czeka tam właśnie na ciebie i nie ma możliwości, żeby nie zdarzyło się coś magicznego. Udaje ci się namówić twojego najlepszego przyjaciela, który oczywiście jak zwykle nie ma hajsu, żeby pojechał z tobą. A gdy kilka miesięcy później siedzicie w obskurwiałym pociągu nie możesz usiedzieć w miejscu, bo chcesz już to poczuć.

RZECZYWISTOŚĆ

Kilka godzin później okazuje się, że podróż relacji WROCŁAW- GDYNIA w 30 stopniowy upał nie jest tak fantastycznym pomysłem. Tym bardziej utwierdza cię w tym fakt, że w przedziale przyszło wam siedzieć z wpierdalającym kiełbasę Januszem i Grażyną, która nie otworzy okna, bo jej dzieci zawieje. A ich dzieci to zazwyczaj typowa Jessica lat 8- rozpuszczona głupia cipa, która w wieku lat 5 stwierdziła, że świat leży u jej stóp. Syn to z typowy Sebiks na pół gwizdka- dresik jest, pyskówka się zgadza, ale Gangu Albanii to wyjdzie posłuchać na korytarz, żeby stara nie słyszała. Mimo to docierasz na miejsce z lekką nutką nadziei, ignorując wkurwienie i totalne zmęczenie.  Przed koncertem lajtowe 40 minut w kolejce po piwko, później pijesz je jak w grze we flanki, ale chuj #całeżyciezwariatami. W między czasie twój kumpel spotyka swoją koleżankę z gimnazjum, która jest na tym koncercie sama. Ale ten fakt, nie wzbudza w tobie podejrzeń, bo jesteś zbyt zajarany faktem, że za pół godziny będziesz pod sceną. Wreszcie idziecie, idziecie szybko, żeby ogarnąć sobie dobre miejsca, bo na ten koncert czekaliście kilka dobrych lat. I kurwa tym momencie ta niemrawa koleżanka mówi, że jej słabo i prawie osuwa się na ziemię. Podejmujecie szybką akcje ratunkową, stojąc w 20 minutowej kolejce po wodę. Wracacie, ona pije, po czym mówi, że czuje się trochę lepiej, ale zostanie tu i posiedzi. Biegniecie, przedzieracie się przez ten obskurwiały tłum dziewczyn w wiankach, ale już wiecie, że będziecie stać kilometr od sceny. Kończy się na tym, że lądujecie na miejscach przed telebimem, więc i tak wszystko oglądacie na ekranie. Dodatkowo okazuje się, że to kolejny artysta, który myśli, że chcesz usłyszeć materiał z nowej płyty. Na koniec gra 2 najlepsze kawałki, ale w tym momencie kręcąc snapa gubicie telefon, więc całe te 10 minut spędzacie szukając go pod nogami tłumu. No i chuj, kilka stówek w pizdu, ale przynajmniej zameldujecie się na fejsie.

  1. Studia

OCZEKIWANIA

Kończąc liceum 90% ludzi ma przeświadczenie, że pójdzie na wymarzony kierunek i zmieni świat. Ich plany to japonistyka na UJ, analityka rynkowa na SGH albo co najlepsze aktorstwo na PWST. Mieszkanie oczywiście w centrum z ludźmi niczym w „Orbitowaniu bez cukru” albo „Marzycieli”, wieczorami ambitne dyskusje przy winku. W weekendy praca w małej alternatywnej knajpce, gdzie poznamy miłość swojego życia piszącą scenariusz nowej sztuki teatru Krystyny Jandy. A po studiach skrzynka mailowa zapchana ofertami pracy.

RZECZYWISTOŚĆ

Przychodzą wyniki matur i nagle z japonistyki na UJ robi się fililogia angielska na UWr. Myślicie, że chociaż uda wam się znaleźć spoko mieszkanie, ale biorąc pod uwagę fakt, że w ogóle nie znacie miasta to przez pierwszy rok dojazd na zajęcia zajmuje wam godzinę, bo w ogłoszeniu na gumtree pisali, że przecież z jagodna do centrum jedzie się 15 minut. Chcąc nawiązać spoko kontakty towarzyskie w pierwszy miesiąc rozpierdalacie całe te kilka tysięcy, które dostaliście od rodziców na rozruch. Więc przez kolejne 2 miesiące życie na pasztecie i piwie VIP z biedronki. Ambitne rozmowy przy winie zamieniacie na picie piwa z leja w akademiku,  z ludźmi którzy przyśpiewują „Wiskey” na zmianę z „ PIWO WÓDA POLIBUDA!!”. Nie macie hajsu, więc szukacie pracy, najlepiej w call center, gdzie zostajecie aż do końca studiów, bo ulegacie czarowi korporacyjnej nowomowy. Kończycie studia i nie zmienia się totalnie nic, poza faktem, że rodzice przestają wysyłać wam przelewy.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s