TOP 5 ludzi na gazie

tumblr_m28icnKTw51qg2qb7o1_500Ostatnio bardziej jestem na gazie niż na papierze, niemniej jednak nie uniemożliwiło mi to wysnuć kilku bardzo istotnych spostrzeżeń odnośnie kilku typów ludzi, których z ogromną lub dwuznaczną przyjemnością spotykam ostatnio na mej drodze.

Typ 1

„Kilka piwek i bąbelki o północy”

Na każdej imprezie znajdzie się laska, zazwyczaj jest to laska, która generalnie to stroni od alkoholu, bo przecież jest taką damą. No więc siedzi i pierdoli jakieś frazesy sącząc do tego wino, którego marka zmienią wraz z promocją we Freshu. Jest godzina 22:30, a ona już odpala JakDojadę, bo przecież ma TYYYLE obowiązków i nie ma absolutnie żadnej możliwości by w jej napięty grafik wkradła się dobra zabawa. Nie ma takiej możliwości, bo ta dziewczyna nie rusza się z domu bez 3 rzeczy: telefonu, kluczy i tego wielkiego kija co go nosi w tym brzydkim miejscu, co o nim nie mówi, bo przecież jest damą. Jednak gdy wybija północ, butelka taniego wina opróżnia się tak samo szybko jak podkłady jej inteligencji. I wtedy sam/a sprawdzasz jej to pierdolone JakDojadę, bo wiesz, że ani żaden książę ani nawet karoca nie podjedzie zabrać tego Kopciuszka.

Typ 2

„Litra i 6 piw na spokojnie”

Kolejny typ należy zazwyczaj do mężczyzn, a gdy reprezentuje go kobieta to stokroć bardziej wstyd mi o tym pomyśleć. Faceci mają to do siebie, że zazwyczaj uwielbiają te przechwałki w stylu

– Chcesz popitę ?

– Pojebało cię ? Nie jestem jakąś pizdą.

No i piją bez niej, ale już nawet nie z kieliszków, bo te wyszły z mody gdy te „kozaki” przestały się składać w 6 osób na 0,5 litra wódki. Teraz ich stać, to walą szklankami. Pierdolone wilki z Wall Street. No i kilka godzin później tak samo żwawo, jak wcześniej wyrzucali z siebie te pierwotne przechwałki wypluwają na wpół przetrawione resztki kebaba z Nynka, a wszystko to we własnych alkoholowym sosie kozactwa.

Wtedy właśnie mam nieokiełznaną ochotę zapytać:

– Chcesz popitę?

Typ 3

„Przemierzyłem cały świat”

Na każdej imprezie znajdzie się typ człowieka, który dosłownie do wszystkiego potrafi opowiedzieć swoją własną anegdotę, tzw. redaktor rubryki „ Z życia wzięte”. Wszędzie był, wszystko widział i niczym Krzysztof Krawczyk prawi o tym jakby nie było jutra. Chyba każdy z nas lubi od czasu opowiedzieć historię przy wódce, jak np. Leszke, który zawsze na taką okazję ma jakąś przezabawną historię jak to zabiłam mu wszystkie ryby w stawie albo niczym ostatni Mohikanin przyniosłam te hiobowe wieści od rozżalonej babci. Każdy lubi, każdy może.  Ale trochę umiaru Panowie i Panie ! Bo jak dla mnie typ ten trąca trochę mitomanią, gdy słyszę, że jego ojciec kiedyś miał tyle hajsu, że na wakacjach w Bułgarii to walizkę z pieniędzmi kajdankami do ręki musiał przykuwać. Ale może to tylko ja mam ból dupy, bo przecież  fajno jest, siedzimy.

Typ 4

„Trust me, I’m a photographer”

Tego jeszcze nie było, ale obecnie jest to bardziej niż powszechne. Przyznać muszę, że w sumie akurat ta postawa mnie trochę śmieszy, bo nie raz sama daje się porwać tej insta fali. Zaczyna się niewinnie: robimy foty drinków, bo są ładne, nakładamy filtry i pokazujemy sobie nawzajem. I gdy zdjęcie jest gotowe do puszczenia w sieć zaczyna się Armagedon. Bo kto ma je wrzucić? I gdzie mamy je wrzucić? Ok to jedno leci na fejsa, drugie na insta, ale jak na insta to jeszcze hasztagi by się przydały. Ok, gotowe, teraz czekamy. Czekamy jak na jebane objawienie, a każde kolejne powiadomienie ma zwiastować naszą rychłą sławę. A gdy lajki przestają lecieć z nieba na chwilę wracamy do żywych, by za chwile znów wpaść w pułapkę „pamiątkowej fotografii”. Tak jest za każdym jebanym razem !

Typ 5

„Chrystus narodów”

To jeden z moich ulubionych gatunków, potocznie zwany „przyjaciel wszystkich”. To jedna z tych historii, których nie opowiadasz przy wódce, ale raczej na trzeźwo, dziecku do snu. Bajka o prawym piewcy sprawiedliwości, który dopierdala złym, a słodzi dobrym. Odkąd skończyłam 6 lat nie wierzę w świętego Mikołaja, ale w przyjaciela wszystkich nie wierzyłam nigdy. Nie raz dostałam po twarzy za te wszystkie niechlubne czyny, których się dopuszczam będąc po prostu przyjacielem moich przyjaciół. Czasem nawet zastanawiam się jak to się dzieje, że mi nie wychodzi bycie takim „dobrym człowiekiem”, może to właśnie przez takie paszkwile jak te, którego właśnie tworzę siedząc w przepoconym podkoszulku niczym Wojtek, który też ma 12 lat. A może po prostu nie da się kurwa lubić wszystkich, tak samo jak nie da się wszystkich bronić.

Można za to napić się wódki i po prostu dobrze się bawić- bez tych wszystkich etykiet, które dajemy sobie nawzajem. I przede wszystkim bez obrażeń czy to emocjonalnych czy przede wszystkim tych cielesnych.

Wychodzę oraz serdecznie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s