Festiwale i morale , część 1

ObrazekW sierpniu zeszłego roku wraz z Milagros postanowiłyśmy się wybrać na dyskotekę za miasto. Bernardo dał nam wychodne, no więc z kieszeniami pełnymi pesos uderzyłyśmy na Kraków. Mialgros jako rozwiązła pokojówka  bardzo natarczywie namawiała mnie na podróż stopem, jednak mając w głowie te wszystkie historie z serii „ chodź pokaże ci małe kotki” jakoś mi się to nie uśmiechało, więc postanowiłyśmy pojechać autobusem. Jak to bywa w takich sytuacjach- korki, powodzie i niedziałająca klimatyzacja, podróż trochę się przedłużyła, a kabanosy od Tarczyńśkiego nieubłaganie się kończyły. Gdy wysiadłyśmy na dworcu PKS Monika Brodka z kapelą już stroiła instrumenty. Nic sobie z tego nie robiąc postanowiłyśmy jak typowe Polaczki podejść jeszcze do Burger Kinga, bo przecież we Wrocławiu najbliższy jest w Magnolii, a to już prawie inne województwo. Wypełnione kilkoma tysiącami szybkich kalorii stanęłyśmy zadowolone na przystanku. Zapaliłyśmy papieroska, fajno jest. Podróż na pole namiotowe nie była nawet tak uciążliwa. Odebrałyśmy czerwone opaski, które miałyśmy zdjąć dopiero późną jesienią. W tym momencie bardzo podekscytowane powodzeniem naszej wyprawy postanowiłyśmy się nagrodzić miłą chwilą celebracji. I to była ostatnia miła chwila tego wyjazdu.

Wyjęłam zakupionego we wrocławskiej biedronce oryginalnego Piccollo  i niczym Schumacher leje brzoskwiniową pianę po okazałych piersiach Milagros. Śmiejemy się, pijemy – carpe diem kurwa. Zastanawiacie się pewnie dlaczego piłyśmy Picollo. Po zeszłorocznej tragedii przy openerowych bramkach, gdy ochrona bestialsko wyrzuciła bimber, który Milagros chytrze zamaskowała w butelce po Muszyniance, nie chciałyśmy znowu pakować się w kłopoty. Dlatego, gdy zobaczyłam sunącego ku nam typowego Sebe, który zdecydowanie nie wyglądał na fana Florence, z daleka zaalarmowałam go, że przecież to bezalkoholowe. Zawrócił. Ignorując ten incydent- biesiadujemy dalej w najlepsze. Jednak jak widać Seba nie dał za wygraną, bo znów szedł w naszym kierunku z triumfalnym uśmiechem. Widać, że trochę myślał gdy obserwował nas zza winkla. Poinformował nas, że musimy zakończyć tę maskaradę, bowiem nasza szklana butelka stwarza istotne zagrożenie dla festiwalowiczów. Byłam skłonna wyrzucić tę do połowy pełną butelkę, ale Milagros jest dziewczyną szanującą każde pesos zarobione u rezydencji. Skończyło się tak, że imprezkę przeniosłyśmy pod kontener ze śmieciami, gdzie ani Picollo nie smakował tak dobrze, ani cycki Milagros nie były już tak okazałe.

Gdy Monika Brodka siała grandę na scenie, my zabierałyśmy się do rozkładania namiotu. Jak się okazało od ostatniego Openera nasz fantastyczny 4 osobowy namiot marki Campus zmienił się na 3 osobową jaskinie marki Grzyb. Milagros bowiem nie wpadła na pomysł wysuszenia namiotu, który w strugach deszczu składałyśmy po koncercie The XX. W tajemniczych okolicznościach zniknęły również śledzie w liczbie 18. Z naszymi zdolnościami manualnymi nie wskóralibyśmy nic nawet całym kompletem, a co dopiero tymi 2 pozostałymi pogiętymi drutami. Długo nie myśląc udałyśmy się do Obi. Z kompletem 5 milimetrowych śrub, młotkiem za 9.99 i dwoma Big Milkami ruszyłyśmy spowrotem na pole. A powrót wcale nie był taki prosty- od incydentu z Picollo Seba miał na nas oko, więc młotek przemycić musiałam w rękawie mojego ortalionu.

Monika Brodka bisowała po raz trzeci, a my w ulewie wbijaliśmy śledzie w twardą jak życie glebę. Za 20 minut zaczynał się koncert Meli Koteluk, a Milagros w połowie wbijania postanowiła być miłosierną Samarytanką i pożyczyć młotek lesbijkom zamieszkującym kawałek ziemi tuż obok naszej jaskini. To był bardzo głupi pomysł, bo dom na piasku poskładaliśmy dopiero w połowie koncertu Meli. Konstrukcja nie należała do najbardziej udanych, może gdyby w trakcie pracy Mialgros nie strzelała nam fotek na facebooka, nie musiałybyśmy wchodzić do namiotu bokiem.

(…)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s