Oscary, czyli gdy Meryl Streep je pizze

oscaryIdealną wizualizacją tegorocznych Oscarów było uzębienie somalijskiego kierowcy nominowanego do nagrody dla najlepszego aktora drugoplanowego za rolę w „Kapitanie Philipsie”. Były tam wszelkie barwy od białego poprzez żółty, lecz niepodważalnie dominowały jednak odcienie  czerni, podobnie jak w Kodak Theater. Ellen DeGeneres powróciła na dwór po 7 latach banicji, i tak jak w zeszłym roku z nostalgią wspominałam galę, gdy była gospodarzem tak dziś stwierdzam, że jednak Billy Crystal pozostaje niedoścignionym ideałem. Monolog otwierający był zabawny, idealnie zbalansowany między złośliwym dowcipem, a balową klasą. Później jednak Ellen krążyła bezsensownie po sali, zapewne dlatego, iż wielu chwaliło sobie jej interakcję z publicznością, która tak zręcznie wypracowała podczas gali w roku 2007. Tym razem jednak dominowały żarty o Twitterze ( fakt, zdjęcie grupowe było dość zabawne) i penisie Jonah Hilla oraz temat pizzy, którą showmenka rozdała gwiazdą niczym na domówce, by następnie ściągnąć przysłowiową „ściepę”. Całość wyglądała raczej na średnio pomysłową improwizację niż zaplanowane show. Jednak Ellen DeGeneres była jedynie wierzchołkiem góry lodowej, która powoli zatapiała złoty okręt o nazwie „Oskary”.

W ostatnich kilku latach da się zauważyć nową epokę kina, opartego przede wszystkim na możliwościach technologicznych, jakie daje nam XXI wiek. W tym roku po całości pojechała „Grawitacja”, czyli film o kobiecie uwięzionej w kosmosie. W zasadzie niewiele się tam dzieje. Całość została nagrana w studio, gdzie Sandra Bullock spędziła wiele godzin ćwicząc mimikę twarzy w skafandrze astronauty. I to jest film, który zmiótł tegoroczną galę, do tego stopnia, że otrzymał nagrodę nawet za zdjęcia. Jak  mówił Pan Raczek, wraz ze swoją koleżanką Kają K., dźwięk i muzyka w „Grawitacji” to coś dotychczas niespotykanego, zrealizowanego w niespotykanej dotąd technologii.  No więc rozumiem- muzyka i dźwięk, montaż, efekty specjalne. Ale jakie zdjęcia? Space view z Google Maps?

Ale „Grawitacja” to jeszcze nic w porównaniu z mdłymi kotletami odgrzewanym po raz któryś z kolei- tematu segregacji i ciemiężenia czarnoskórych Amerykanów, czyli „Zniewolony”. Nudny. Przekrzyczany. Powtarzany. Bo przecież nie tak dawno były „Służące”, był „Kamerdyner”, a filmów połowicznie poruszających ten temat było setki. Ale zniewoleni przez tyle dekad Afroamerykanie uderzyli po raz kolejny i tym razem zgarnęli ze stołu najbardziej smakowite kąski. Miejmy, więc nadzieję, że ten rok ich uwolnił, bo przecież w świecie kinematografii jest jeszcze wiele innych skrzywdzonych: grup etnicznych, grup społecznych czy mniejszości seksualnych, którym Akademia musi oddać hołd. Trudno oprzeć się wrażeniu, iż od kilku dobrych lat Oscary nie są przyznawane za wkład w sztukę filmową, lecz w ramach rekompensaty krzywd. Tak więc nie ma się co martwić, że Leonardo DiCaprio po raz kolejny nie dostał Oscara, bo zostanie mu to wynagrodzone, podobnie jak ikonie kina- Martinowi Scorsesse, o którego geniuszu Akademia przypomniała sobie dopiero przy „Infiltracji”. Niemniej jednak nie należy umniejszać roli Matthew McConaughey, który bezapelacyjnei zasłużył na statuetkę w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy. DiCaprio jest młody, więc poczeka, ale inni, jak np. 78-letnia June Squibb może nie mieć tyle szczęścia, a dziś jej magnetyczna, a przy tym przezabawna kreacja w „Nebrasce” przegrała z Lupita Nyong’o, która była zniewolona, chciała się umyć, więc krzyczała głośno.

Nie było Happy, bo cała spontaniczność i sprawiedliwość zamarzła gdzieś w odległych zakątkach kosmosu wraz z Sandrą Bullock i zbieraczami bawełny. Wilk z Wallstreet dziś nie zawył, ale zamiast tego załkał cały świat widząc posępną minę Leonardo DiCaprio, który do dziś pokutuje przedwczesna przechwałkę: „I’m the king of the world!”.

I jedyną słuszną reakcją na to wszystko jest pójście w ślady Meryl Streep, która spokojnie jadła pizzę patrząc jak statek idzie na dno.

Pozdrawiam oraz nieserdecznie

Reklamy

7 thoughts on “Oscary, czyli gdy Meryl Streep je pizze

  1. Pingback: O pajacach , Oscarach i innych przypadłościach… - BYĆ SOBĄ - BYĆ KIMŚ

  2. Pingback: Oscary, czyli gdy Meryl Streep je pizze | Anssgar

  3. Pingback: Tegoroczne Oskary (2014) | Anssgar

  4. Pingback: O pajacach, Oscarach i innych przypadłościach… - BYĆ SOBĄ- BYĆ KIMŚ

  5. Pingback: O pajacach, Oscarach i innych przypadłościach… | Wyprawni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s